Zapleć pamiątkę, odśwież stare więzi i poczuj magię z lat 90.. Bez wychodzenia z domu i bez skomplikowanych kursów.
To nie kurs. To wyzwanie. Mała, kolorowa podróż do dziewczynki, którą kiedyś byłaś. Pretekst, żeby usiąść z muliną, zrobić herbatę i wrócić do prostej radości tworzenia.
Te kolorowe bransoletki z muliny.
Robiłyśmy je dla siebie nawzajem. Wymieniałyśmy się nimi. Nosiłyśmy je na nadgarstkach jak małe, kolorowe obietnice. Nazywałyśmy je bransoletkami przyjaźni, bo zwykle robiło się je dla przyjaciółki.
To był sposób na zabawę. Na wyrażenie emocji. Na powiedzenie bez wielkich słów: „Jesteś dla mnie ważna". „Pamiętam o Tobie". „Jestem przy Tobie". Taki mały, ręcznie robiony dowód przyjaźni. Zwykłe nitki, a jednak było w tym coś magicznego.
Kalendarze. Obowiązki. Praca. Rodzina. Zmęczenie. Zmiany. Przeprowadzki. Cisze, które nie wiadomo kiedy zrobiły się dłuższe niż rozmowy. Niektóre przyjaźnie przetrwały próbę czasu. Inne odeszły w naturalnym rytmie życia. I tak bywa.
Ale to nie znaczy, że potrzeba przyjaźni zniknęła. Ona nadal w nas jest. Ta potrzeba, żeby mieć przy kim śmiać się do rozpuku. Przy kim płakać bez tłumaczenia się. Przy kim być sobą — bez udawania, że wszystko jest ogarnięte.
Bo przecież miałyśmy być przy sobie podczas życiowych zawieruch i celebracji. Jako stare babinki miałyśmy razem śmiać się do łez. I może nadal możemy. Może nie zawsze tak samo jak kiedyś. Ale ta część nas, która wierzy w bliskość, czułość i kolorowe symbole przyjaźni — ona nadal tam jest.
„Nie masz czasu na mulinę. Hobby to strata czasu. Poważne kobiety nie plotą bransoletek."
To głos, który zna każda z nas. Ten, który zabija kreatywność i po cichu odcina nas od innych kobiet.
Dziś jesteśmy „około" czterdziestki. Ale w środku wciąż jest ta, która miała wielkie marzenia i jeszcze większe serce. Ta, która chciała ocalić świat, zatrzymać falę betonu, zapewnić każdemu psiakowi ciepły dom, podróżować i odkrywać każdy zakątek świata.
Ta, która wierzyła, że można kochać mocno, przyjaźnić się na zawsze i robić rzeczy po swojemu. I choć wiele przeżyłyśmy, nasze ideały wciąż są żywe — może bardziej dojrzałe, może mniej krzykliwe, czasem schowane pod codziennością. Ale nadal są.
Po ponad dekadzie świadomego rozwoju zyskałam głęboką uważność na moją wewnętrzną dziewczynkę. Razem stworzyłyśmy wiele niezwykłych chwil i dziś patrzymy w stronę nowych, niemal kosmicznych marzeń.
Ale jest coś, co wraca mocno: przyjaźń. Nie jako piękne hasło ani sentymentalne wspomnienie — jako realna relacja. Jako bycie przy sobie. Jako dmuchanie sobie nawzajem w skrzydła. Jako kobiece: „Widzę Cię". „Jesteś ważna". „Należysz tutaj".
I właśnie z tego miejsca powstało Wyzwanie Bransoletki Przyjaźni. Nie jako kurs techniczny ani kolejna rzecz do odhaczenia — ale jako małe doświadczenie powrotu do radości, lekkości i czułego kontaktu ze sobą.
To nagranie spotkania, podczas którego wracamy do dziewczyńskiej, twórczej, lekkiej części nas. Oglądasz je wtedy, kiedy chcesz. Możesz zatrzymać nagranie, wrócić do fragmentu, zaplatać powoli. Możesz zrobić z tego swój własny mały rytuał.
Nie musisz niczego udowadniać. Nie musisz być „kreatywna". Nie musisz umieć robić idealnych splotów. Masz po prostu dać sobie przestrzeń na zabawę, obecność i powrót do siebie.
I tyle. Reszta zadzieje się sama.
Podczas spotkania nie tylko zrobimy bransoletkę.
Połączysz się z intencją — dla kogo tworzysz? Dla przyjaciółki, bliskiej kobiety, a może dla samej siebie.
Zaplatasz techniką z lat 90. Powoli, bez pośpiechu, bez perfekcjonizmu — po prostu w procesie.
Dołączasz do naszej grupy na Facebooku, gdzie zawsze znajdziesz inne kreatywne dusze.
Wyjdziesz z gotową ozdobą — i naładowanymi bateriami.
Obie ścieżki są piękne. Wybierasz tę, która jest dla Ciebie.
Możesz obejrzeć nagranie sama i potraktować tę bransoletkę jako symbol przyjaźni z samą sobą. Żeby znowu poczuć: „Jestem przy sobie. Mogę się bawić. Mogę tworzyć bez presji. Moja wewnętrzna dziewczynka nadal jest ważna".
Możesz zaprosić przyjaciółkę, zrobić z tego wspólny wieczór z koleżanką. Możesz usiąść z siostrą, córką, mamą albo inną bliską kobietą. Bransoletka jako obietnica — „jestem z Tobą". Jak kiedyś.
Kolory, które coś dla Ciebie znaczą. Które lubi Twoja wewnętrzna dziewczynka. Które kojarzą Ci się z radością, wolnością, przyjaźnią albo odwagą.
Nie wszystko musi mieć wielką symbolikę. Czasem różowy jest po prostu różowy. I już.
Powoli, bez presji, bez perfekcjonizmu. To nie konkurs na najładniejszą bransoletkę — to zaproszenie do bycia w procesie. Do tworzenia rękami, do śmiechu, do odpuszczenia kontroli.
Może splot nie wyjdzie idealnie. Może nitki się poplączą. I co z tego? To też część zabawy.
Dla siebie. Dla przyjaciółki. Z intencją dla relacji, którą chcesz pielęgnować. Jako kolorowe przypomnienie, że nie musisz przechodzić przez życie sama.
Ta bransoletka to coś więcej niż mulina. To mały dowód pamięci, czułości i więzi.
Ona nadal tam jest. I będzie przeszczęśliwa, że dajesz jej te półtorej godziny uwagi.
“Dziękuję Ewa za utkanie kursu o bransoletce przyjaźni. Dziękuję za to, że przeszłaś przez szlak prób i błędów plecenia bransoletki, że podzieliłaś się tą wiedzą o błędach, które warto odpuścić i skorzystać z super sprawdzonego projektu bransoletki. Uplotłam już dwie i na pewno będę wracać do Twojego nagrania, bo wymyśliłam, że te bransoletki to będzie idealny prezent pod choinkę dla dzieci mojej siostry wraz z zaproszeniem, byśmy w święta razem usiedli i pletli bransoletki dla innych bliskich nam osób ❤️ Dla mnie te bransoletki to nie tylko śliczny dodatek, a piękne doświadczenie — kojące i tworzące w sercu jeszcze więcej ciepła dla siebie i dla osób, które chcę obdarować taką bransoletką 💫
Pełna profeska kursowa. Brawo!
Super inspiracje bransoletkowe.
Boska playlista! Zapisuję sobie :)
Dużo znajomych, ulubionych kawałków. Już potańczone ;)
Super dalszej kreacji!
Pięknego dnia :*))
Nagranie już na Ciebie czeka. Nie musisz czekać na termin ani planować całego dnia wokół spotkania. Możesz dołączyć teraz i wrócić do wyzwania wtedy, kiedy poczujesz, że to jest Twój czas.
To ten mały impuls, którego czasem potrzebujemy, żeby nie odkładać swojej radości na wieczne „kiedyś". A tu naprawdę wystarczy półtorej godziny. Kilka kolorów muliny, trochę przestrzeni i Twoja zgoda na to, żeby znowu poczuć lekkość.
Pełne nagranie naszego spotkania, podczas którego wspólnie zaplatamy bransoletkę. Oglądasz, kiedy chcesz — zatrzymujesz, przewijasz, wracasz.
Dokładny instruktaż krok po kroku — film, do którego wrócisz, gdy zechcesz zrobić kolejną bransoletkę.
Piosenki, których wtedy słuchałyśmy. Włącz w tle i poczuj, jak wracają tamte wakacje.
Dostęp do tablicy inspiracji, którą stworzyłam dla naszego wyzwania — kolory, wzory, klimaty z dawnych lat.
Półtorej godziny. Kilka kolorów muliny. Trochę przestrzeni. I Twoja zgoda na to, żeby znowu poczuć lekkość.